Przedstawiam poniżej mało znany sposób zwijania lin w buchtę lub motek.

Przez wiele lat praktyki z linami, zarówno żeglarskiej jak i bondage nie spotkałem się z tą metodą układania liny w zwój.
Jakiś czas temu pokazał mi tą technikę MeSe, który z kolei podpatrzył ją u starego fachowca od układania kabli telekomunikacyjnych.

To co jest ogromną zaletą tego sposobu to znaczne zminimalizowanie tendencji liny do zwijania się i plątania. Lina puszczona w motku lub rzucona rozwija się z motka bez splątań.

Szybkość zwijania porównywalna jest z metodą zwijania motka w dłoni (ten sposób przedstawia poniższy film:

Pewnym problemem jest konieczność nabycia wprawy i rutyny w wykonywaniu zwojów.
Z tego też powodu nie polecam tej metody osobom, które ze zwijaniem lin mają raczej sporadycznie do czynienie. Za to po jej opanowaniu uzyskujemy mile łechcący ego wyróżnik naszej pracy z linami :).

Oto parę wskazówek ułatwiających zwijanie liny tą metodą:

– zaczynamy od pierwszego zwoju wykonanego tradycyjnie nachwytem, zwracamy uwagę na takie skręcenie liny w osi, aby zwój przyjął samoczynnie kształt kolistej pętli, ułożonej w jednej płaszczyźnie, bez tendencji do układania się w „ósemkę”

– kolejny zwój układamy podchwytem, a potem naprzemiennie – nad…  pod … nad … pod …

– aby przy szybkim zwijaniu, szczególnie, gdy nie możemy się skupić tylko na zwijaniu, nie pogubić się w kolejności, warto odliczać sobie w myśli poszczególne zwoje : Raz! Dwa! Raz! Dwa! – parzyste to będą zawsze te wykonywane podchwytem

– ostatni ułożony zwój powinien być takim zwojem ułożonym nachwytem (nieparzystym), jeśli z długości lin wychodzi inaczej, musimy po wykonaniu jako ostatni zwoju ułożonego podchwytem, wyciągnąć ze środka oplotów  pozostały koniec liny i dopiero wtedy owinąć nim motek (buchtę).

Całość procesu zwijania przedstawia poniższy film: