Bezpieczeństwo

  • 15 stycznia 2012

Przeglądając publikacje na temat bondage, od czasu do czasu natrafiam na wypowiedzi w stylu:

  • bondage niesie ze sobą wiele poważnych zagrożeń,
  • jego praktykowanie jest ekstremalnie niebezpieczne,
  • nie próbujcie tego w domu.

Uważam, że jest to spora przesada, uprawianie bondage jest równie niebezpieczne jak np. jazda rowerem – przy zachowaniu podstawowych i dość oczywistych zasad, przy zachowaniu rozsądku i korzystaniu z wyobraźni oraz zdolności przewidywania, z przygody z bondage wyjdziemy równie cało, jak i z rowerowej wycieczki odbytej nawet po ulicach zatłoczonego miasta.

Niech przedstawione dalej uwagi nie zatrą swą liczbą i poważnym brzmieniem przesłania powyższego akapitu.

Warto jednak zwrócić uwagę na niektóre zagrożenia.

 

 Utrata przytomności

 Pomijając zabawy w podduszanie, kategorycznie unikajmy doprowadzania do takiej sytuacji, może ona nieść ze sobą istotne zagrożenia zdrowotne.

Oto co może spowodować utratę przytomności:

  • Odcięcie dopływu krwi do mózgu – utrata przytomności następuje po około 6 sekundach od całkowitego zamknięcia dopływu. Nie odczuwa się bólu, omdlenie przychodzi w sposób nieoczekiwany.
    Znają to uczucie np. judocy, którzy dobudzeni po duszeniu stwierdzają, że nie są w stanie określić w którym momencie „odpłynęli”.
  • Odcięcie dopływu powietrza – utrata przytomności następuje po około 30 sekundach do paru minut, zależnie od indywidualnej odporności i chwilowego zapotrzebowania organizmu na tlen, np. na skutek wysiłku lub emocji.
    „Odpłynięcie” poprzedzone jest bolesnym odczuciem braku powietrza.
  • Częściowe niedotlenienie mózgu – niepełne odcięcie dopływu krwi lub powietrza, przyczyną może być:
    – zaburzenie krążenia wynikające z chorób serca, wadliwego ciśnienia, itp.
    – zła wentylacja pomieszczenia
    – inne czynniki wzmocnione przez emocje specyficzne dla wiązania, dominacji,
    lęku, a  również zmęczenie.

O ile odcięcie dopływu krwi do mózgu w sposób oczywisty będzie występować po zamknięciu światła tętnic szyjnych, o tyle należy pamiętać, że utrudnienie oddychania to nie tylko zatkanie ust, nosa, zaciśnięcie krtani ale też i wszelkie utrudnienia pracy mięśni klatki piersiowej i pracy przepony.

Efekty takie może spowodować:

  • nacisk lin na żebra i brzuch – szczególnie przy podwieszeniach
  • pozycja ciała – np. zawieszenie w rozkrzyżowaniu
  • nacisk jakiegoś przedmiotu, fragmentu stroju, itp. na przeponę w połączeniu z unieruchomieniem  niepozwalającym na zmianę ułożenia ciała i uniknięcie nacisku.

 

Co robić w przypadku omdlenia ?

  1. zachować spokój
  2. usunąć bezpośrednią przyczynę omdlenia
  3. zapewnić dostęp świeżego powietrza
  4. ułożyć omdlałą osobę w pozycji na wznak
  5. odgiąć głowę do tyłu, upewnić się, że  drogi oddechowe nie są czymś zatkane i zorientować się czy występuje oddech, ruch klatki piersiowej.
    A ) Jeśli występuje oddech to unosimy do góry nogi ( lub nogi i ręce) omdlałej osoby  dla zapewnienia dopływu do mózgu większej ilości krwi.
    B)  Jeśli nie stwierdzimy występowania akcji oddechowej ( brak przepływu powietrza, brak pracy mięśni klatki piersiowej) to zapewne mamy do czynienia nie z omdleniem, a z bezdechem.
    W takiej sytuacji możemy zastosować metodę japońskiego katsu lub postępować wg. zasad udzielania pierwszej pomocy poprzez masaż serca i sztuczne oddychanie.Katsu.
  • zaczynając od pozycji leżącej lub półsiedzącej układamy nogi ratowanego w pozycji skrzyżowanej
  • unosimy jego tułów do pozycji pionowej pełnego siadu i podpieramy jego plecy kolanem
  • układamy ramiona ratowanego po jego bokach z dłońmi na podłożu
  • kciukami dłoni ułożonych jak na fotografii uderzamy równocześnie z obu stron tuż powyżej dolnych żeber kierując uderzenie skośnie do góry i do środka klatki piersiowej
    Powinno nastąpić wyraźne drgnięcie ratowanego i przywrócenie akcji oddechowej.
  • Poniższa fotografia przedstawia sposób ułożenia dłoni i zaznaczona na czerwono jest ta część dłoni, którą uderzamy.
  • Zamieszczony niżej film ilustruje opisane wyżej działania.
    Jeżeli powyższe działania nie przyniosą efektu lub kiepsko wyjdzie nam samo uderzenie, możemy je powtórzyć, ale nie wielokrotnie.
    Jeżeli reanimacja zadziała, pozostawiamy osobę cuconą leżącą na plecach z lekko uniesioną głową. Zaleca się po pewnym czasie od odzyskania przytomności  podać mocną, ciepłą kawę lub herbatę.Jeżeli ta metoda – katsu –  nie zadziała lub nie chcemy jej stosować, wówczas pozostaje nam masaż serca i sztuczne oddychanie.
    Jeśli reanimacja nie przyniesie efektu po kilkudziesięciu sekundach, wzywamy pomoc nie przerywając akcji ratunkowej.

     Uszkodzenia ciała spowodowane naciskiem lin lub długotrwałą niewygodną pozycją ciała, lub jego fragmentu

    1. Zatrzymanie krwiobiegu może skutkować odrętwieniem, bolesnym mrowieniem. Zakładając, że dopływ krwi nie był zatrzymany na czas liczony w godzinach, objawy ustępują w ciągu paru minut po usunięciu przyczyny.
      Sygnałem ostrzegawczym jest zmiana barwy ciała (zasinienie lub bladość), spadek temperatury fragmentu ciała poddanego szkodliwemu działaniu, brak czucia.
      Możemy się spotkać z sytuacją, w której początkowo odczuwalny ból zaniknie samoistnie, jeżeli jednak równocześnie wystąpi brak czucia i spadek temperatury, to ów zanik bólu powinniśmy potraktować jako sygnał alarmowy.
    1. Nacisk na nerwy – objawy jak wyżej, z tym że ból raczej będzie się nasilał, niż zanikał. Charakterystyczny objaw to również mimowolne przykurcze kończyn, utrata swobody poruszania nimi, wykrzywienie dłoni lub palców.
      Objawy mogą wystąpić w innym miejscu niż nacisk, który je spowodował.
      Na przykład odrętwienie dłoni może spowodować nacisk na wysokości ramienia.
      Te objawy mogą ustąpić po paru chwilach, ale mogą też zanikać powoli, a nawet pozostać na trwałe. Zależy to od stopnia nacisku, czasu jego trwania, miejsca w którym doszło do ucisku nerwów ( czy nacisk bezpośredni, czy też rozkładał się na sąsiednie tkanki ).
      W zasadzie nie ma skutecznych metod leczenia urazów nerwów.
      Te z którymi się spotkałem to w przypadku zaburzeń czucia pobudzanie zakończeń nerwowych poprzez delikatny masaż, a w przypadku zaburzeń ruchu wszelkie ćwiczenia. Ponadto, jako wspomaganie witamina B6, B1 i kwas foliowy.

    Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że po urazie na macie nerwu łokciowego trafiłem na akupunkturę. Kuracja trwała prawie miesiąc, ale czy to, że objawy ustąpiły było efektem zabiegów, czy też normalną regeneracją organizmu jest trudne do określenia.
    Przyjmuje się, że jeśli uszkodzenia są w stopniu pozwalającym na samoregenerację organizmu, to postępuje ona w tempie 1 mm na dobę ( pytanie na jakim odcinku nastąpiło uszkodzenie ).
    Sam mechanizm uszkodzenia polega na „niedożywieniu” krwią fragmentu wiązki nerwów na skutek nacisku, a w krańcowych przypadkach na jej przerwaniu lub obumarciu fragmentu wiązki nerwów.

    Poniższa fotografia przedstawia miejsca szczególnie narażone na urazy nerwów, tam gdzie nerwy przebiegają dość blisko powierzchni ciała i są słabo osłonięte tkankami.

    Miejsca mocno narażone na uszkodzenia na skutek nacisku zaznaczone są kolorem czerwonym. Tam gdzie ryzyko jest mniejsze zaznaczenia mają kolor żółty.

      

    Strefa pkt. 1 – splot ramienny
    Strefa pkt. 2  – tętnica ramienna
    Strefa pkt. 3 –  obszar przebiegu nerwu łokciowego
    Strefa pkt. 4 – tętnica promieniowa i nerw promieniowy
    Punkty nr  5 – nerwy i tętnice nadgarstka

     

    Na powyższej fotografii  pkt. 1 i pkt.2 to miejsca przebiegu wiązek nerwowych, położonych blisko powierzchni. Istnieje duże zagrożenie nadmiernego nacisku w tych miejscach.
    Pkt. 2 pokazuje przebieg tętnic. Ryzyko uszkodzeń jest nieco mniejsze niż w punktach oznaczonych na czerwono.
    Pkt. 4 pokazuje strefę przebiegu tętnicy i nerwu promieniowego.

      

    Ułożenie liny jak na fotografii z lewej  i mocne jej napięcie spowoduje mocny nacisk w punktach 1 i 2. Zmiana ułożenia jak na fotografii z prawej sprawia, że lina omija niebezpieczne miejsca.

    Na fotografii poniżej  zaznaczono miejsca okolic nadgarstka wrażliwe na nacisk. Sytuacja nadmiernego nacisku może w tym ułożeniu nadgarstków i lin  powstać na skutek prostowania ramion ruchem „nożycowym”, który skutkuje znacznym wzrostem siły zaciskającej oplot na nadgarstkach, właśnie w miejscach niebezpiecznych.  Dzieje się tak szczególnie wtedy gdy ręce ciągnięte są ze znaczną siłą, np. przy podwieszeniu, związaniu „w kołyskę”, lub gdy ręce są związane za głową.

     

    Warto też, w miarę możliwości, trzymać się ogólnej zasady, że w przypadku wiązanych nadgarstków ich wewnętrzne strony (te gdzie przebiegają żyły) kierujemy do siebie, a nie wystawiamy tego miejsca na bezpośredni nacisk lin.
    Również, o ile to możliwe, liny w okolicach nadgarstka prowadzimy jak najdalej od nasady dłoni, a jak najbliżej łokcia.

     

    Powyższa fotografia pokazuje miejsce przebiegu nerwu łokciowego. W tej strefie biegnie on na niedużej głębokości pod skórą, a od drugiej strony układa się wzdłuż twardych elementów kostnych.
    Nadmierny nacisk w tym miejscu mogą spowodować nie tylko liny ( np. w „rękawie” z lin) ale też nacisk podłoża w sytuacji gdy związana osoba leżąc naciska na nie łokciem.
    Dla uniknięcia nacisku na miejsca wrażliwe u podstawy nadgarstka w takich wiązaniach jak Takate kote nie należy zaciskać nadmiernie lin opasujących nadgarstki ( pozostawiamy luz minimum „na jeden palec”), należy stosować węzły nie pozwalające na samoczynne zaciskanie się obejmy i należy dążyć do takiego ułożenia przedramion gdzie stykają się one swymi wewnętrznymi powierzchniami, chroniąc tym samym wrażliwe miejsca przed stykiem z liną.

    Na poniższych fotografiach czerwoną plamką zaznaczono obszar przebiegu nerwu promieniowego.
    Należy dążyć do tego, aby tak jak na tych zdjęciach, liny opasujące ramiona przebiegały powyżej i poniżej niebezpiecznej strefy omijając miejsce zagrożone.
    Na fotografii z prawej strony strzałką zaznaczone zostało miejsce, gdzie liny ustalające położenie oplotu (cinch‚e ) kierują się pod pachę. Należy zwrócić uwagę, aby w tym miejscu liny nie naciskały mocno na strefę splotu ramiennego, nie były nadmiernie napięte. W żadnym wypadku w tym miejscu – pomiędzy tułowiem, a wewnętrzną powierzchnią ramienia nie mogą się znaleźć węzły na linach, lub inne zgrubienia naciskające na splot ramienny.

      

    Podobne efekty jak nacisk lin mogą wywołać sytuacje długiego utrzymywania mocno zgiętych w kolanach nóg, ramion zgiętych w łokciach – np. w pozycji „skrzydła kurczaka” lub „odwróconej modlitwy”.

    (Powyższy fragment dotyczący uszkodzeń nerwów zawiera informacje pochodzące z artykułu pt. „Analysis of box-tie related suspension nerve injurieszamieszczonego na stronie www.esinem.com, gdzie autor – Essinem – udziela zezwolenia na korzystanie i publikowanie)

  • Jako uzupełnienie informacji z artykułu Essinema zamieszczam poniżej ciekawy film dotyczący nerwu promieniowego i drugi film pokazujący jak układa się przebieg tego nerwu w obrębie ramienia w miejscu nacisku lin przy takate kote – typowym związaniu używanym do podwieszeń
  • Kontuzje spowodować mogą też sytuacje długotrwałego naciągnięcia kończyn – np. w strefie splotu ramiennego przy zawieszeniu za ręce, strefy nerwu łokciowego przy zgięciu łokci powyżej kąta prostego.
  • Poniżej zamieszczone rysunki obrazują mechanizm powstawania uszkodzeń nerwów i niedokrwienia na skutek nacisku
  •     Strefa splotu ramiennego zagrożona jest też naciskiem występującym np. przy nieruchomym leżeniu z obciążeniem jednego z ramion. Spotkałem się z medycznym określeniem: „Honeymoon Palsy” – porażenie miodowego miesiąca – określenie to odnosi się do porażenia nerwu promieniowego na skutek długotrwałego spania na jednym boku i ramieniu.
    Powyższe uwagi dotyczące kończyn odnoszą się także do kręgosłupa. Sytuacje długotrwałego wygięcia tułowia „w kołyskę”, lub zwisania nie podtrzymywanej głowy gdy ciało znajduje się w poziomie, powodują rozciąganie wiązek nerwowych, mięśni i innych tkanek, co może przynieść objawy długo znikającego bólu i odrętwień.W przypadku pojawienia się objawów wskazujących na uraz nerwów należy:
  • usunąć bezpośrednią przyczynę nacisku (liny, elementy podłoża, nienaturalne pozycje, itp),
  • wszystkie działania skierować na ułatwienie obiegu krwi (nie należy schładzać miejsca urazu za wyjątkiem sytuacji gdy w miejscu urazu nerwu pojawi się wyraźny obrzęk i/lub krwiak),
  • można zastosować delikatny masaż i poruszanie kończyną, delikatne stymulowanie dotykiem (od łaskotania piórkiem po stosowanie radełka lub rolki z igłami),
  • można podać niesterydowe leki przeciw zapalne (np ibuprofen),
  • po upływie 4-6 dni można stosować wszelkie działania rozgrzewające,
  • zaniechać ponownych działań, które doprowadziły do urazu.
    Jeśli po paru dniach dolegliwości nie ustępują, objawy nie zmniejszają się należy zasięgnąć porady lekarza. W przypadku podejrzenia, że uszkodzenie jest poważne lepiej nie czekać nawet te parę dni, tylko od razu zgłosić się do specjalisty.                                                 Zadławienia

    Kolejne zagrożenie to możliwość zadławienia się. Mogą to spowodować obce przedmioty, które zablokują tchawicę jak też i wymioty spowodowane np. kneblem.
    W normalnej sytuacji zdarzenia takie trudno uznać za groźne, jednak w przypadku ograniczenia możliwości obronnych osoby związanej, jeśli nie zostanie jej udzielona na czas pomoc, skutki mogą być poważne

                                                       Upadki

    Następna rzecz o której warto wspomnieć to upadki.
    Skutki są dość oczywiste, natomiast specyficzne sytuacje gdy mogą one mieć miejsce to:

    – nieprzewidziane zdarzenia przy podwieszeniach jak np. urwanie się lub rozwiązanie     lin, urwanie się zaczepów, wadliwe więzy umożliwiające wyślizgnięcie się zawieszonego ciała

    – upadek osoby związanej z mebli, na których została ona ułożona, upadek razem krzesłem, itp.
    Sprzyja temu sytuacja, w której związana osoba próbuje się uwolnić z więzów.

    – upadek na skutek utraty równowagi przy utrudnieniach wynikających ze związania.

                                                                   Urazy piersi

    Przy niektórych praktykach bondage kobiece piersi narażone są na specyficzne uszkodzenia, czy to na skutek oddziaływania lin, czy też uderzeń i nacisków.
    Tkanka tłuszczowa tworząca w dużej mierze strukturę piersi może  ulec martwicy na skutek urazu (uderzenia) lub hipoksemii (niedotlenienia).
    Obraz kliniczny i mammograficzny tkanki tłuszczowej objętej martwicą jest taki sam jak tkanek nowotworowych i tylko metodą biopsji można dokonać rozróżnienia. Martwica tkanek tłuszczowych nie powoduje nowotworu, ale ze względu na trudność odróżnienia od tkanki nowotworowej zwykle należy się liczyć z operacyjnym usuwaniem takich tkanek.
    Zewnętrznym objawem wystąpienia martwicy tkanek tłuszczowych jest zazwyczaj pojawienie się kulistych stwardniałych struktur.
    W przypadku małych uszkodzeń następuje samoregeneracja organizmu, problemem jest brak możliwości stwierdzenia czy uszkodzenie nie przekroczyło „punktu bez powrotu” kiedy to nie nastąpi cofnięcie się uszkodzeń. Objawy uszkodzeń mogą wystąpić po upływie 8 do 24 godzin.
    Przyjmuje się, że już po 15 minutach od momentu odcięcia dopływu tlenu wraz z krwią może nastąpić hipoksemia. Dlatego lepiej unikać dłuższych wiązań zaciskających się na piersiach, a jeżeli będą stosowane przerwy to muszą być one dość długie (minimum 10-15 minut).
    Uwaga – im bardziej „obfity” jest biust tym bardziej jest podatny na kontuzje.

  • I jeszcze mała uwaga pod kątem zapewnienia swobody oddychania – oploty na klatce piersiowej dopasowujemy (zaciskamy) na wdechu.

    Ślady po praktykach bondage

     Praktyki stosowane w bondage – więzy, uderzenia, itp. – zazwyczaj pozostawiają ślady na ciele. Mam tu na myśli ślady, a nie uszkodzenia skóry lub ciała.

    Jeśli są to odgniecenia od lin w postaci wzoru odbitego na skórze, bez krwiaków, to znikają one dość szybko w czasie od kilku minut do paru godzin. Nie niosą one żadnych niebezpiecznych skutków i i przez wiele osób są cenionym „trofeum” przypominającym jeszcze przez jakiś czas przeżyte emocje.

    Nieco inaczej przedstawia się kwestia śladów uszkodzeń tkanek w postaci krwiaków (siniaków).
    Niewielkie zasinienia wchłoną się i znikną, natomiast te większe mogą stać się przyczyną powikłań, na przykład jako miejsca ułatwionej infekcji bakteryjnej, powstanie reakcji zapalnych, a martwica tkanek tłuszczowych może być przyczyną powstania blizn.
    Możemy przyśpieszyć wchłaniania krwiaków poprzez kolejne kroki postępowania:

    1. zaraz po urazie stosować zimne okłady, np. z lodu zawiniętego w tkaninę. Dobre efekty daje też Altacet – Ice w sprayu. Zimne okłady stosujemy przez 3-4 dni, potem zmieniamy taktykę i stosujemy środki rozgrzewające.
    2. Stosujemy leki zwierające heparynę, lub heparynę w połączeniu z wyciągiem z kasztanów, escyną – są to między innymi: Heparin-Hasco (żel), Reparil® Gel N (żel) Aescin (żel) Esceven® (żel). Z leków ziołowych preparaty  z arniki – do stosowania na nieuszkodzoną skórę.

    Zwykle krwiaki powinny zniknąć po 8-10 dniach.
    W przypadku bardzo dużych krwiaków może się okazać niezbędna interwencja chirurgiczna.

                                                                Uczulenia

    Zagrożenia wynikające z uczuleń na niektóre materiały stosowane w bondage (liny, skóra, lakiery, niektóre metale) nie są bardzo powszechne, ale jednak zdarzają się i potrafią być bardzo dokuczliwe.
    Jednym ze spotykanych uczuleń jest reakcja na jutę/konopie. Liny jutowe i konopne charakteryzują się znacznym pyleniem drobinkami włókien, osoby uczulone na te substancje mogą nawet bardzo dotkliwie odczuwać kontakt z takimi linami.
    Warto obserwować skórę osoby wiązanej -jeżeli pojawi się zaczerwienienie w miejscach, gdzie linki „leżą” na bardziej wrażliwych miejscach (dookoła piersi, boki tułowia, wewnętrzna strona ud i ramion, brzuch) i/lub pojawia się  uczucie swędzenia – bezpieczniej zrezygnować z juty i użyć linek z tworzyw sztucznych (polipropylen), a osobie uczulonej podać wapno do wypicia (Calcium -tanie i bez recepty dostępne w aptekach http://www.doz.pl/leki/p1…letki_musujace)
    (Powyższy fragment dotyczący uczuleń zawiera informacje pochodzące z wypowiedzi adepta_shibari, zamieszczonej na forum SadoMasoClub).

  • Na koniec garść  luźnych uwag związanych bezpieczeństwem:
    • w razie konieczności szybkiego uwolnienia osoby związanej lepiej jest ciąć liny, które są mniej cenne od zdrowia, niż doprowadzić do jakichkolwiek złych skutków spowodowanych zwłoką w uwolnieniu.
      Z drugiej strony w wyjątkowych przypadkach sytuacja wymaga absolutnie natychmiastowej reakcji. Zwykle kilka lub kilkanaście sekund pozwala na rozwiązanie więzów w krytycznym miejscu, natomiast cięcie w pośpiechu może rodzić samo z siebie zagrożenia upadkiem lub skaleczeniem.
    • unieruchomienie na dłuższy czas, nawet bez nacisku lin, spowoduje odrętwienie kończyn, ciała.
      Nieco łagodzi to zagrożenie możliwość wykonywania nawet drobnych ruchów „gimnastycznych” przez osobę związaną.
    • ze względu na wspomniane odrętwienie, po rozwiązaniu powinniśmy zadbać, by pierwsze poruszenia osoby związanej były powolne, a nawet wspierane przez inną osobę.
    • po opuszczeniu z zawieszenia, szybkiej zmianie pozycji z leżącej na stojącą, można się spodziewać trudności z zachowaniem równowagi osoby związanej, zatem musimy postarać się podtrzymać ją w tym momencie.
    • po dłuższym związaniu trzeba się liczyć z wychłodzeniem organizmu oraz jego odwodnieniem.
      Na pierwszy problem pomoże ciepłe okrycie, na drugi najlepsze będą napoje izotoniczne.
    • otarcia od lin i uderzenia luźno fruwającą końcówką liny – obie te sytuacje mogą się wydarzyć przy przeciąganiu liny, szczególnie przy rozwiązywaniu.
      Należy zatem pamiętać o tej możliwości i dostosować prędkość przesuwania liny oraz kąt, pod którym się linę przesuwa, aby możliwie jak najbardziej ograniczyć odcinek kontaktu przesuwanej liny z ciałem.
      Możemy także osłonić dłonią miejsce gdzie przeciągana lina się przesuwa.
    • należy unikać poprawiania oplotów liny na ciele w chwili gdy jest już ona napięta. Zdarza się, że osoba wiązana skarży się na nadmierny ból, na uszczypnięcia ciała przez zwoje liny, bądź prosi o małe przesunięcie zwojów w inne miejsce – w takiej sytuacji należy albo ograniczyć się do minimalnej ingerencji, a jeśli to nie poskutkuje zwolnić napięcie liny i dopiero wtedy dokonać poprawek.
    • wiele bolesnych sytuacji można byłoby uniknąć, jeśli pomiędzy osobą wiązaną, a wiążącą wymieniane są jednoznaczne dla obu stron  sygnały –  tu mnie boli, przesuń to tam, za mocno, nie dam rady, itp.
      Brak dobrej komunikacji pomiędzy stronami uczestniczącymi w działaniach bondage jest dużym błędem, którego należy się wystrzegać. Czasami pojawia się błędne przekonanie, że taka komunikacja niszczy klimat działań bdsm, tymczasem tak być nie musi, no i lepiej zaryzykować zniszczenie klimatu niż ciała.
    • zazwyczaj wszyscy zalecają ustalenie słowa bezpieczeństwa lub określonego sygnału  (popiskiwanie przez knebel, upuszczenie jakiegoś przedmiotu trzymanego w tym celu w dłoni, itp).
      Na pewno takie działanie nie zaszkodzi, choć osobiście nigdy nie miałem potrzeby korzystania z tego awaryjnego środka komunikacji.

    Na zakończenie raz jeszcze powtórzę podstawową zasadę zapewnienia bezpieczeństwa:

    – Rozsądek. Wyobraźnia. Przewidywanie. Wiedza. –